Strony

2014/07/27

a monthly delay

IMG_7250

Nie za bardzo wiem, co mi tyle zajęło po powrocie z Londynu, ale ten miesiąc przeleciał tak błyskawicznie, że ledwo się obejrzałam, a już wróciłam z kolejnego wyjazdu; nie ma nic gorszego niż wyjechać z niedokończonym postem, ale wreszcie jest, obiecuję, że następny pojawi się dużo szybciej.

Tak czy inaczej, Londyn jest tym miejscem na ziemi do którego można wracać i wracać, jest to truizm, lecz nic na to nie poradzę, a że moi rodzice jakoś jeszcze nigdy tam nie byli, to podczas tej wojaży robiłam za przewodnika i dogadywacza. Kilkudniowy wyjazd zaczęliśmy od spaceru po Shoreditch i Brick Lane, bo akurat była niedziela.

IMG_7231sm
IMG_7222

Jedzeniowy raj przy Brick Lane, gdzie za kilka funtów można się najeść już na resztę dnia (chyba że jest się mną, wtedy raczej na jakieś trzy godziny, ale i to jest nieźle), tyle tylko, że wcześniej lata się jak kot z pęcherzem, bo nie wiadomo, na którą z dziesiątków kuchni świata się zdecydować.

IMG_7247sm
IMG_7234sm-horz
IMG_7302
IMG_7396-horz
IMG_7346

Untitled

Tate Modern + cudne zdjęcia Gerharda Richtera w British Museum

Untitled

Widok na The Shard z Tower Bridge + wejście do tunelu dla pieszych pod Tamizą w Greenwich

IMG_7369
IMG_7371sm

Któregoś dnia zostawiłam rodziców na samodzielne zwiedzanie, a sama udałam się w kierunku Bloomsbury. Moim celem były okolice kampusu University College London i zobaczenie dwóch wystaw, pierwszą był Bartlett Summer Show, czyli wystawa prac końcowych studentów architektury na wydziale UCL właśnie, a druga - prac uczniów Architectural Association (inna prestiżowa uczelnia, której absolwentką jest na przykład Zaha Hadid). 

IMG_7375sm
IMG_7376sm
IMG_7378 (2)sm
IMG_7378
Untitled

Choć obydwie wywarły na mnie wielkie wrażenie, to pierwsza podobała mi się szczerze mówiąc bardziej, byłam pod ogromnym wrażeniem niektórych pomysłów, technik no i rozmachu, a najlepszym tego dowodem jest fakt, że wyniosłam stamtąd mnóstwo makulatury i gruby album wystawy ze wszystkimi projektami, który ciągle sobie teraz przeglądam. Odniosłam wrażenie, że w AA więcej było prac o spektakularnych, może wręcz wybujałych strukturach, takich hadidowych właśnie; projekty uczniów Bartlettu były natomiast mega dopracowane konceptualnie i estetycznie.

IMG_7387
IMG_7385sm

Instalacja Rainforest na Bedford Square, przed siedzibą AA

IMG_7256sm-horz

Uświadczyć wszystkie stany pogodowe w Londynie w ciągu kilku dni to rzecz jasna żaden wyczyn, ale nie ma nic gorszego niż wylądować w martwym niedzielnym City bez parasolek podczas ulewy; obok The Shard, znowu, które na tle tej wielkiej chmury wyglądało jeszcze bardziej dramatycznie niż normalnie.

IMG_7556sm
IMG_7277

2014/07/10

thoughtful thursday: summer bucket list


Lato w pełni, wskazują na to dwie rzeczy - moje nogi (pogryzione przez komary) i radość z każdego przelotnego deszczu. Skoro więc już prawie środek lipca, to czy macie już swoją wakacyjną listę celów i pomysłów? Czas chyba najwyższy, o ile też macie manię na punkcie tworzenia list na absolutnie każdą okazję, jeśli nie, to odetchnijcie z ulgą i cieszcie się ze swojej równowagi psychicznej. Ja niestety należę do tych stworzeń, które bez pisania list nie przeżyłyby tygodnia, rozpierzchłabym się pewnie gdzieś w eterze od tej niezdolności do podjęcia działania, gdybym nie mam jak wół napisane, co jest do zrobienia. Miło byłoby tego uniknąć, poniżej jest więc moja bezwstydna lista!

IMG_7609apsm

* Książki

Wszystkich raczej nie dam już rady, bo ustawiłam sobie na parapecie jakieś 30 tytułów (oczywiście kolorystycznie), a czytam naprawdę wolno.

Untitled

* Shibori i batikowy obrus

Tkaninę z tego zdjęcia wyszperałam kiedyś na jednym z londyńskich targów i od tamtej pory noszę się z zamiarem zrobienia czegoś podobnego samodzielnie. Dawno temu, w zamierzchłych czasach gimnazjalnych chodziłam nawet na zajęcia z batiku i po tamtych czasach pozostała mi słabość do zapachu topionego wosku pszczelego. W każdym razie, dopiero nie tak całkiem dawno temu dowiedziałam się o shibori, innej, japońskiej technice farbowania tkanin, chodzi mniej więcej o to samo co w zwykłym tie-dye, ale dzięki rozmaitym węzłom i drewnianym klockom można tworzyć na materiale niezliczone wzory.

* Nauczyć się gotować (...) 

Obecnie jestem na etapie produkowania pnących się wież pancake'ów na śniadania, obsypane poziomkami z ogrodu są szczególnie miłe, wiem że akurat naleśniki to żadna filozofia i wymagają inteligencji na poziomie jamochłona, ale don't judge me.

* Trochę się łączy, ale... Zrobić domowe lody

Najchętniej z tego przepisu - czy może istnieć coś lepszego niż lody o smaku herbaty chai? Najwyraźniej może, ciastkolody o smaku herbaty chai.

* Camping

Jeszcze nie wiem gdzie, jak i kiedy, ale w ostateczności będzie to...

* Camping w ogródku

No co, moim zdaniem to świetny pomysł! (#dzieciak)

* Piesza wycieczka przez CAŁĄ Warszawę

Bo zawsze chciałam to zrobić, a nigdy nie ma na to czasu.

* Odwiedzić miasto, w którym jeszcze nie byłam

To chyba nie potrzebuje żadnego wytłumaczenia. Mocno trzymam kciuki za takie jedno miasto, ale jeśli się uda, to pewnie późno w sierpniu. Tymczasem za tydzień jadę do Chorwacji i przeżywam DRAMAT, bo nie mam stroju kąpielowego i nie mam też pojęcia, gdzie można kupić ŁADNY.

* Codziennie rysować!

Bardzo chciałabym wreszcie się nauczyć faktycznie dobrze rysować, i mimo to, że na pewno nie będę na tyle zmotywowana, żeby codziennie machnąć nowy arkusz B2, to muszę pamiętać, żeby to było trochę więcej niż byle jakie bazgroły.


Strasznie jestem ciekawa, czy też robicie listy tego typu i co się w nich znajduje! Dajcie znać, ale uprzedzam, że jeśli przeczytam o czymś super, to bezczelnie to skopiuję.

PS. Tak, z Londynu wróciłam już w zeszłym tygodniu i tak, strasznie nie mogłam przysiąść do tych zdjęć, mimo że wcale nie ma ich tak dużo... Ale na pewno pojawi się nowy post przed końcem tygodnia. Ciao!

2014/06/22

midsummer

IMG_7321_apsm

A więc od teraz dni znowu będą się robiły coraz krótsze! To nic nie szkodzi, na razie spędzam czas wybitnie leniwie, podziwiam sobie przyrodę i drżąc analizuję bilion scenariuszy przyszłości.

IMG_7289apsm-horz
IMG_7288apsm
IMG_7322apsm

W najbliższej przyszłości, czyli za tydzień, będę na kilka dni w Londynie, i moją największą zagwozdką z tym związaną jest obecnie szukanie ciekawych miejsc, poza standardowymi, w których nie będzie dzikich tłumów, a spodoba się i rodzicom, i dziewięciolatkowi. Jeśli macie jakieś pomysły - bardzo, bardzo proszę o pomoc!

Ostatnia informacja na dziś, założyłam konto na ask.fm (gimbaza), myślę, że tak będzie wygodniej, bo pytania które od Was dostaję, często się powtarzają (tak naprawdę po prostu kocham odpowiadać na pytania, kogo ja oszukuję)(sama przecież jestem stalkerem), jeśli więc z jakiegoś powodu ktoś nie chce pisać w komentarzu, to zapraszam tutaj.

2014/06/16

mixtape monday: mr moustafa

Hej! Padam ze zmęczenia, ale postanowiłam sobie dodawać w poniedziałki ogarnięte muzyczne posty z tym, czego aktualnie słucham i co sobie podśpiewuję - tak na dobre rozpoczęcie tygodnia. Nie ma więc co zwlekać, zaczynamy z porcją soundtracków, a na dokładkę kilka zdjęć z ostatniej kliszy.

21670017

Ścieżka dźwiękowa do The Grand Budapest Hotel, którą skomponował Desplat, jest mistrzowska, zresztą tak jak calutki film. Po jego obejrzeniu śniło mi się nawet, że pracuję z Wesem na planie i pomagam mu tworzyć scenografię, budować różowe domy i urządzać wnętrza w hotelu. TALK ABOUT DREAM JOBS.
Cóż, pomarzyć sobie mogę jeszcze długo, tak czy inaczej, chłopak pokazał mi, że cały soundtrack jest na Spotify, więc się zasłuchuję bez litości i bez umiaru. Z samego rana włączam najurokliwsze Mr Moustafa i od razu wszystko staje się milsze.


21670019

Po obejrzeniu Niewinnych czarodziejów bardzo długo zasłuchiwałam się również w muzyce Krzysztofa Komedy, jego kompozycje do filmów Wajdy są niesamowite, a w tym szczególnie magiczne:



Sam film też można zresztą obejrzeć na YT, polecam gorąco - w sam raz na leniwy wieczór, lub jeszcze lepiej, bezsenną noc.



21670003




I już ostatni, soundtrack do Inside Llewyn Davis - film jest całkiem dobry, choć nie jakiś powalający, ale nawet dla samej muzyki i klimatu warto moim zdaniem obejrzeć, bo nie dość że Oscar Isaac daje radę, to proszę Was, Justin Timberlake śpiewający w duecie z Carey Mulligan? Marcus Mumford też ma poza tym swój udział, więc fanom Mumford & Sons film i muzyka z pewnością przypadną do gustu.

21670016-horz



Na koniec zostawiam Was z bardzo leniwą, letnią, ale nostalgiczną nutą, pochodzącą z jakiejś krainy między Tame Impala a Toro Y Moi, jeszcze tylko trzy razy bardziej rozleniwioną.

Teraz ja poproszę w komentarzach o wszelkie Wasze muzyczne obsesje. Miłego tygodnia!