ph. Marta
second hand shirt, H&M skirt, Vagabond shoes
Yes, I ripped the title off a song by Jane Birkin & Serge Gainsbourg and I think that it fits today pretty well, which is quite unusual, because on any other occassion I would just throw there a verse from lyrics from let's say, a random song that I've been listening to a lot recently. Today's song is in French and unfortunately the only words in French apart from the basic expressions are 'omelette du fromage' and some curses. Anyway, let's get to the point. I don't speak French so I don't care what the song is about, probably an orangutan. And I'm afraid I will someday become one. Orange is my favourite colour yet there's still a huge shortage in my possession of orange stuff. Nevertheless, I love all of them and this skirt is one of these. And I've only just ordered orange Urbanears, so whoa, let the orange invasion begin.
PS. The photos were taken last week. Today I would probably melt down as soon as I'd pass the threshold wearing that outfit as we're experiencing a serious heatwave in Poland.
Zdjęcia zostały zrobione w zeszłym tygodniu, dzisiaj prawdopodobnie rozpuściłabym się w tych ubraniach wraz z wyjściem z domu. W każdym razie dzisiejszy tytuł ukradłam sobie z piosenki Jane i Serge'a i wyjątkowo dzisiaj ma on (znikome) powiązanie z jego zawartością, bo zazwyczaj z braku większej inwencji wklejam w to miejsce ładnie brzmiący wers z jakiejkolwiek piosenki której w danym czasie słucham. Piosenka jest, wiadomo, po francusku, a że jedyne co jestem w stanie powiedzieć po francusku poza podstawowymi zwrotami jest 'omlette du fromage' i kilka przekleństw. Ale do rzeczy- nie znam francuskiego (wiadomo, niemiecki górą), więc nie mam zielonego pojęcia o czym jest ta piosenka, prawdopodobnie o orangutanie. A ja chyba niedługo się nim stanę. Pomarańczowy to mój ulubiony kolor, a mimo to nadal cierpię na niedobór rzeczy w tym kolorze. Na szczęście wszystkie te rzeczy uwielbiam, tę spódnicę także. Mój Tangle Teezer, aka szczotka wszechczasów, również jest pomarańczowy, no i właśnie zamówiłam pomarańczowe słuchawki. W planach mam jeszcze więcej tych rzeczy, niechaj się więc zacznie pomarańczowa inwazja.
PS. Pojutrze wybieram się do Krakowa, więc jeśli dzieje się tam aktualnie coś, co warto zobaczyć, albo po prostu znacie fajne miejsca, będę bardzo wdzięczna!